Blackmagic – antyDesign marketingu oraz PR-owy strzał w stopę

Firma Blackmagic istniała na rynku filmowym od lat i była znana każdemu w branży. Zajmowała się głównie produkcją profesjonalnych systemów do color gradingu. Ceniona była za proste, lecz skuteczne rozwiązywanie typowych problemów z którymi borykali się filmowcy – zwykle w sposób nowatorski. Dla wielu – dziwaczny.

Rewolucja nastąpiła w kwietniu 2012r w Las Vegas na NAB Show – Blackmagic rozszerzył działalność wypuszczając w świat swoją pierwszą kamerę. Jak większość produktów tej firmy, zdobyła zarówno uznanie jak i niechęć. Jedni dostrzegli niezwykły potencjał technologiczny Cinema Camera oraz fantastyczny obraz, jaki generowała. Inni zniechęcili się ze względu na nietypowy workflow, oryginalny design kamery i odejście od standardów branżowych.

Niezmiennie, każdy produkt wypuszczany przez Blackmagic wywoyławał silnie spolaryzowane reakcje. Nie inaczej było z kamerą Blackmagic Pocket Cinema Camera (BPCC). Urządzenie wielkości kompaktu zapisujące obraz godny profesjonalnej kamery filmowej w FullHD, 13 przesłon dynamiki tonalnej, niewygodna obsługa i crop factor o wielkości x2,88, uniemożliwiający wykonywanie ujęć z szerokim kątem nawet posiadaczom ultraszerokich obiektywów, bardzo niska pojemność akumulatora. Jakościowo (pod względem obrazu) skierowana dla profesjonalistów, którzy przywykli do wygodniejszych rozwiązań, za cenę nie trafiającą w portfel amatora.

Przyczyną powstania tego artykułu nie są jednak cechy wyróżniające kamerę na tle konkurencji, ale promocja, jaką Blackmagic objął kamerę BPCC.
16 lipca tego roku Blackmagic ogłosił obniżenie ceny BPCC o połowę. [link] Promocja ma trwać do końca wakacji, lub wyczerpania zapasów. Wyglądało to jak genialne zagranie marketingowe i niezwykły sposób, by zwrócić na siebie uwagę odbiorców.

Ponownie, reakcje były niejednolite – jedni rzucili się, by zamówić od razu kilka sztuk, by sprzedać je z zyskiem, inni byli podejrzliwi spodziewając się wprowadzenia następcy kamery o dużo większych możliwościach, a pozostali postanowili nareszcie spełnić swoje marzenie o profesjonalnym obrazie filmowym i zamówili egzemplarz dla siebie. Ostrożni zaczęli zdobywać know-how związany z workflow tej nietypowej kamery, by nie kupować kota w worku i postanowili wstrzymać się kilka dni z decyzją. Wszyscy zostali później zaskoczeni.

Podobnie jak niespodziewanie ogłoszono gigantyczną obniżkę, równie niespodziewanie promocja…zniknęła ze strony producenta, który zachował się, jakby nigdy nie miała miejsca. Z dnia na dzień sklepy przestały zbierać zamówienia na BPCC, a niektóre nawet zaczęły zwracać wpłacone pieniądze klientom. Wszystko to zaczęło dziać się 24 lipca – po 6 dniach od ogłoszenia promocji.

Zainteresowanie przewyższyło najśmielsze wyobrażenia firmy Blackmagic, a na pewno jej zdolność do dostarczenia odpowiedniej ilości zamówionych kamer. W ciągu 6 dni w samych Niemczech zamówiono ponad 400 kamer. Ile w Polsce? Na świecie? Tego nie wiadomo, ale nietrudno wyestymować, że liczba zamówień mogła wynosić dziesiątki tysięcy. Ci z najlepszym refleksem otrzymali kamery kilka dni później. Pozostali otrzymali informację, że muszą poczekać. Czas płynął…

Blackmagic Pocket

Z tygodnia na tydzień terminy odsuwały się, dystrybutorzy otrzymywali po 1-2 kamery tygodniowo, które oczywiście nie mogły w żaden sposób nasycić rynku, który zamówił taką liczbę kamer. Wśród użytkowników pojawiła się irytacja, zamówienia w niektórych krajach zostały anulowane całkowicie (Kanada). Użytkownicy, którzy otrzymywali kolejne promocyjne egzemplarze zaczęli narzekać na ich niską jakość, wady. Być może było to spowodowane nie tyle niższą jakością partii, a dramatycznie zwiększoną liczbą nowych posiadaczy, z których statystycznie taki sam odsetek jak wcześniej był niezadowolony – jednak negatywne komentarze na forach zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu, wiele sztuk zostało zareklamowanych.

Manager regionalny Blackmagic na Amerykę północną Bob Caniglia w wywiadzie dla planet5d.com [link] oznajmił, że celem firmy było jedynie pozbycie się Pocketów z magazynów, żeby zrobić miejsce dla nowo nadchodzącej kamery URSA – która jednak w żaden sposób nie stanowi następcy Pocketa. Tym, którzy zamówili tę niezwykła kamerę ciężko było uwierzyć.

Nasze zamówienie na Pocketa złożone 23 lipca zostało potwierdzone dzisiaj- dokładnie po 3 miesiącach. Kamera zostanie dostarczona w najbliższych dniach. Chociaż nie mieliśmy jeszcze Blackmagic Pocket w naszych rękach, już mamy w stosunku do niej mieszane uczucia: Blackmagic’owi nie można ufać, sprzęt jest trudny i kapryśny…ale z drugiej strony jesteśmy podekscytowani nową kamerą, która rozszerzy nasze możliwości.

Być może taki właśnie był cel? Być może Blackmagic jest w pełni świadom emocji, jakie wywołuje, a to niecodzienne zagranie marketingowe miało tylko utwierdzić klientów w przekonaniu, że obok tej firmy nie można przejść obojętnie?

Blackmagic … gratuluję! Odwagi, strategii marketingowej i samoświadomości marki. W całym tym zamieszaniu współczuję tylko handlowcom, którzy znaleźli się między młotem a kowadłem…

Napisz co o tym sądzisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona używa ciasteczek.