BenQ PV270 – dobry monitor dla filmowca/kolorysty?

Wybór dobrego monitora do pracy filmowca nie jest łatwy. Wynika to nie tylko z różnorodności modeli dostępnych na rynku, ale także z różnorodności potrzeb, a także poziomu ich uświadomienia. Niektórzy będą oczekiwali, żeby praca na monitorze była przyjemna, niemęcząca i żeby monitor ładnie się prezentował, inni zaś będą oczekiwali wysokiej rzetelności w reprodukowaniu barw i kontrastów.

Ja sam należę zdecydowanie do tej drugiej grupy – jako kolorysta muszę mieć pewność, że to co widzę na ekranie jest wiarygodną reprodukcją cyfrowego zapisu obrazu. Moi klienci mogą mieć różne monitory i raczej nie oczekuję od nich, że będą mieli je skalibrowane, ale przynajmniej mam spokój ducha, że wszelkie wady obrazu wynikają z jakości monitora odbiorcy, a nie mojego.

Całkiem niedawno sam stałem przed wyborem monitora – ostateczny pojedynek odbył się pomiędzy 27-calowym EIZO CS2730 a 32-calowym BenQ PV3200PT. Miałem nadzieję wymienić zaufaną markę (mój poprzedni monitor to również było EIZO) na oszczędność 1000zł oraz pełne UHD, zamiast 2560 x 1440. Niestety, mimo że linia PV firmy BenQ jest kierowana do profesjonalistów, to jednak wiarygodność barw EIZO była zdecydowanie lepsza i to na niego się zdecydowałem. Dzisiejszy test monitora BenQ PV270 będę więc odnosić do monitora który posiadam, czyli EIZO CS2730, który zresztą rynkowo jest jego bezpośrednim konkurentem (mimo sporej różnicy w cenie).
BenQ PV270
Zamykając wstęp chciałbym zaznaczyć, że nie jestem specjalistą od monitorów, nie posiadam odpowiedniego zasobu wiedzy technologicznej żeby przeprowadzić test w sposób naukowy. Będzie to więc zbiór subiektywnych spostrzeżeń człowieka o wysokiej świadomości obrazu.

Wykonanie

Po szybkim wypakowaniu zabrałem się za montaż monitora do podstawy. Było to dziecinnie proste i intuicyjne, czego niestety nie mogę powiedzieć o osłonie przeciwsłonecznej. Jak każdy zawodowiec postanowiłem nie zaglądać do instrukcji, tylko poradzić sobie samemu, co przysporzyło mi nieco kłopotu. Na obronę muszę jednak napisać, że osłona przeciwsłoneczna jest wykonana bardzo solidnie, umożliwia korzystanie z kalibratora bez jej zdejmowania (odsuwa się tylko jedną klapkę), niektóre jej elementy są metalowe, a na dodatek jest ona spakowana razem z monitorem – nie trzeba kupować jej osobno. Co ważne, osłona okazała się być głębsza niż w EIZO! Tym samym, nie dość że oszczedzamy blisko 600zł na kupnie osłony, to jeszcze dostajemy produkt lepiej zbudowany, lepiej dopasowany i bardziej funkcjonalny niż w EIZO. Nie chcę robić tu antyreklamy marce, którą szanuję, ale BenQ po prostu naprawdę postarało się i należą im się za to wielkie brawa!
BenQ PV270 osłona
Podstawa monitora jest solidnie wykonana, nie chwieje się i jej masa jest odpowiednio dobrana, by nosić na sobie panel o niemałych gabarytach. O jej designie nie będę nic wspominać, bo jednym może się on podobać, a innym nie. Nie przekonuje mnie jednak patent do organizowania przewodów – dobrze, że został uwzględniony w projekcie, ale koniec końców kable i tak są na wierzchu, co nie wygląda zbyt estetycznie.
BenQ PV270 kable cable holder

Obsługa

Po podłączeniu przewodów (w pakiecie jest ich naprawdę sporo i jest z czego wybierać) od razu wszedłem w menu monitora, by zresetować go do ustawień fabrycznych. Menu ekranowe obsługuje się za pomocą dotykowych diód w prawej części dolnej ramki, co jest bardzo estetyczne i wygodne. Menu mogło by działać nieco szybciej, ale z drugiej strony korzysta się z niego na tyle rzadko, że można wybaczyć to konstruktorom.

Zaraz po resecie ustawień przełączyłem się w tryb sRGB. Dlaczego interesuje mnie tryb sRGB, mimo, że omawiamy monitor szerokogamutowy, pokrywający (wg producenta) aż 99% AdobeRGB i 96% DCI-P3? Wynika to ze specyfiki pracy. Jeśli wszystkie moje projekty trafiają do telewizji i internetu, to nie będzie mnie interesować ani kinowy DCI-P3, ani Adobe który przydaje się bardziej fotografom. Gdyby ktoś chciał jednak podważyć zasadność korzystania z monitora szerokogamutowego do takich zastosowań, to spieszę z wyjaśnieniem. Mając monitor o wielkich możliwościach, ale korzystając tylko z ich wycinka, mamy większą pewność, że ten wycinek będzie lepszej jakości. Z tego samego powodu audiofile kupują duże kolumny głośnikowe (chociaż wcale nie słuchają muzyki głośno). Dzięki temu sprzęt „nie męczy się” i daje nam maksymalne osiągi w ramach naszych okrojonych do sRGB oczekiwań. Kolejna sprawa – dziś praktycznie już nie produkuje się monitorów wysokiej klasy o wąskim gamucie, bo jest to kiepskie rozwiązanie marketingowe.
BenQ PV270 menu
Na dołączonej płycie znajdują się sterowniki do monitora, ale niestety nie są dostępne z poziomu aplikacji która uruchamia się po włożeniu płyty do czytnika. Trzeba znaleźć je samodzielnie na płycie. Minus dla BenQ!

Pierwsze wrażenia

Pierwsze co pomyślałem po włączeniu monitora to „mógłbym na nim pracować”. Nie chodzi tylko o to, że posiada dużą przestrzeń roboczą, odpowiednią rozdzielczość i ładnie świeci. Chodzi o zaufanie. Ogromna większość ekranów które obserwuję w sklepach z miejsca odstrasza mnie przekłamaniami. Flagowym przykładem jest tutaj LG 31MU97 – monitor, który wygrywa ostatnio wiele nagród i zbiera doskonałe recenzje zwyczajnie wzbudza mój brak zaufania do wyświetlanych przez niego barw. W przypadku BenQ PV270 było inaczej – barwy wydają się być neutralnie poprawne, kontrast na zadowalającym poziomie, równomierność bez zarzutu. Dzięki temu ochoczo zabrałem się do dalszego testowania, wiedząc, że monitor prezentuje wysoką klasę!

Pierwszy test, który zawsze robię mając styczność z nowym monitorem to test skali szarości. Generuję skalę od czerni do bieli w Photoshopie (Photoshop ma dużo lepsze zarządzanie barwą niż system) i wypatruję pionowych linii, oraz zafarbów. Na tym prostym teście mozna zdemaskować wiele monitorów, które pięknie świecą – jesli pojawia się banding, albo co gorsza zafarby, to wiadomo już że monitor nie nadaje się do profesjonalnej pracy. W przypadku PV270 – test przeszedł pomyślnie bez najmniejszego błędu!
grayscale color grading
Drugi test polega na wyświetleniu palety X-Rite Color Checker i porównanie jej z fizycznym wzornikiem. Test ten jest oczywiście obarczony gigantycznym marginesem błedu wynikającym z subiektywności postrzegania barw i różnorodności warunków otoczenia w jakich ogląda się wzornik, jednak przy wykonaniu go na odpowiednio dużej liczbie wyświetlaczy można mieć już pewne miarodajne obserwacje. Moja była taka, że czerwień, która powinna być krwiście intensywna jest raczej bardziej marchewkowa. Poza tym jednym odstępstwem cała paleta prezentowała się naturalnie, równomiernie i rzetelnie, nie byłem w stanie nic jej zarzucić, co tylko zwiększyło moją chęć do dalszego testowania.
CS270 color checker x-rite

Kalibracja PV270

Korzystając z kalibratora X-Rite i1 Display Pro i dedykowanego oprogramowania i1 Profiler (nie testowałem zupełnie dołączonego software’u od BenQ) dokonałem kalibracji. Ta przebiegła bezproblemowo, a monitor sam przełączył się z fabrycznego profilu sRGB na tryb indywidualnej kalibracji. Patrząc na wyniki, największy problem dla monitora stanowiły niskonasycone, ciemne i chłodne barwy. Największy wskaźnik deltaE zanotowano dla koloru morskiego (wynosiła nieco powyżej 4). Na szczęście biele i szarości trzymały się niemal idealnie, a pozostałe barwy notowały się w zakresie od deltaE od 0,5 do 1,5, ze średnią na poziomie 1,07. Trzeba przyznać, że to naprawdę doskonały wynik!

Wracając znów do subiektywnego testu z wyświetleniem pól testowych w Photoshopie – po kalibracji czerwień poprawiła się, ale wciąż była moim zdaniem za mało nasycona. W tym miejscu zrobiłem jeszcze jeden test, wyświetlając pola szarości i sprawdzając czy monitor obcina czernie lub biele. Tu kolejny pozytywny wynik – biele odcinają się perfekcyjnie, jedynie dla czerni pola 99% i 100% były nieodróżnialne. Wciąż jest to bardzo dobry wynik, bo monitory konsumenckie potrafią zjeść nawet 4 pola!

Color grading w Davinci Resolve

Żeby mieć pełen obraz tego, jak pracuje się na tym monitorze, postanowiłem zrobić krótką rundkę w Davinci Resolve. Color grading na żywym materiale to zupełnie inna sprawa niż testy syntetyczne – ostatecznie pracujemy na ujęciach, a nie na polach testowych.

Praca z chłodnymi barwami nie sprawiła mi żadnego problemu, jednak dostrzegłem coś nowego – monitor przesaturowywał zieleń. Użyty przeze mnie kadr był raczej trudny do opanowania, więc w normalnych warunkach problem byłby mniejszy – jednak trzeba zanotować, że się pojawił. Potwierdziły się również moje wątpliwości związane z czerwienią. W żaden sposób nie mogłem uzyskać ładnej, wysoko wysyconej i intensywnej czerwieni. Zawsze kierowała się w stronę pomarańczu – wszelkie próby jej osiągnięcia kończyły się na tym, że intensywność pomarańczu wzrastała tak długo, aż zamieniał się w purpurę, z pominięciem prawdziwej czerwieni.
BenQ CS270 color grading
Muszę dodać w tym punkcie, że jako kolorysta jestem bardzo wyczulony na barwy i mój opis spostrzeżeń może być przez wiele osób odebrany jako przesadzony. Weźcie proszę w cudzysłów to co piszę, gdyż w mojej pracy oczekuję perfekcyjnej zgodności barw – nie tylko nie każdy będzie jej potrzebować, ale wręcz nie każdy spostrzeże niuanse, która dostrzegam ja!

Poza tymi dwiema drobnymi wpadkami musze przyznać, że praca nad color gradingiem była przyjemna. Nie odczuwałem potrzeby siłowania się ze sprzetem, nie odczuwałem braków ani nadmiarów – monitor bardzo rzetelnie wyświetla wszelkie barwy, dobrze oddaje kontrasty, przejścia i tonacje. Chciałbym móc się zachwycić, ale ograniczając się do palety sRGB nie mogę – wszelkie wzniosłe słowa pasują raczej do zjawiskowych rzeczy, a świadomie ograniczając gamut dla zachowania jakości mogę zachwycać się tylko poprawnością i rzetelnością. Ale czy nie o to właśnie chodzi? Przecież tego oczekujemy od monitora graficznego za niemałe pieniądze – żeby był rzetelny. Wszystkich miłośników „ładnych obrazków” musze odesłać do tańszych pozycji, oraz do nieszczęsnej Retiny od Apple. Jeśli szukasz monitora który Cię nie oszuka, to PV270 jest dla Ciebie!

Podsumowanie

BenQ to naprawdę solidna pozycja. Jest porządnie wykonany, zawiera w cenie kaptur, ma 5 lat gwarancji producenta, szeroki gamut i naprawdę wiernie wyświetla obraz. Na tyle, że bez wahania podjąłbym się zaawansowanego color gradingu bez obaw o efekty mojej pracy. Lekkie niedomagania w czerwieniach sa obecne, ale można z nimi żyć – wystarczy świadomość, że są, żeby bez problemu uniknąć pułapek. Gdybym dziś ponownie stanął przed wyborem między EIZO CS2730, a BenQ PV270 (zamiast PV3200PT, jak wcześniej), to myślę, że wybrałbym BenQ. W cenie o 1600zł niższej (pamiętając o kupnie dodatku w postaci kaptura w przypadku EIZO) dostajemy monitor o szerszym gamucie, równie solidnej jakości wykonania, zadowalający wymagające oko, z jednym tylko minusem w postaci marchewkowej czerwieni. Jeśli możesz zaakceptować tę jedną, jedyną niedoskonałość, to BenQ jest dla Ciebie.

 

Monitor do testów dostarczyła firma http://www.xpdistribution.com/
Kalibrator X-Rite i1 Display Pro dostarczyła firma www.graficzne.pl

Napisz co o tym sądzisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona używa ciasteczek.